Kotlety z grochu

Chodzę z Janką na zajęcia muzyczno-ruchowo-plastyczne i razi mnie w uszy (i serce) treść niektórych piosenek czy wierszyków dla dzieci. Np. „tu są usta, tu ząbeczki, tu wpadają cukiereczki”. A ja nie daję córce cukierków, więc treść totalnie nieedukacyjna. Podobnie tutaj:

„Kipi kasza, kipi groch. Lepsza kasza niż ten groch. Bo od grochu boli brzuch, a od kaszy człowiek zdrów”

Za którymś razem pękłam i powiedziałam co myślę. Bo kasza wcale nie lepsza od grochu, a i od niego człowiek zdrów, niekoniecznie zaś z bolącym brzuchem. Prowadząca zmodyfikowała treść i groch dalej bez obaw gości na naszym stole. W Stanach Zjednoczonych fasolę i groch nazywa się „mięsem biedaków”. To prawda, mają więcej białka niż mięso, suchy groch to aż 25 %. Ponadto zawierają składnik, którego w ogóle nie ma w mięsie – błonnik. Nasiąkając wodą daje on uczucie sytości, a jednocześnie obniża poziom cholesterolu we krwi, co zostało potwierdzone licznymi badaniami (czytałam o trzech – na świniach, rugbistach i zakonnikach ;-)). Groch cały niełuskany to prawdziwa skarbnica zdrowia – źródło magnezu, kobaltu, żelaza, fosforu, przeciwciał, a także kopalnia witaminy B-kompleks.

My najczęściej jemy groch w formie kotlecików. Uwielbiam ich smak, a przygotowanie jest tak banalnie proste, że aż dziw bierze, że są one znane tak małej ilości ludzi. Tak czy owak ja chętnie dzielę się przepisem, który mam nie wiem skąd od niepamiętnych czasów w moim kulinarnym notatniku. Nie zdarzyło mi się jeszcze, by ktoś z gości odgadł, z czego są zrobione, a wszystkim zawsze bardzo smakują.

Jak to się robi?

  • szklanka grochu pełnego niełuskanego
  • łyżeczka soli
  • pół łyżeczki pieprzu

Tyle przepisu podstawowego. Groch namaczam na noc, odcedzam go, ale wodę zachowuję. Miksuję, dodając taką ilość wody, w której groch się moczył, by kotleciki były zwarte, ale na tyle, żeby dały się wyłożyć-wylać łyżką na patelnię. To najtrudniejszy punkt – lepiej wody dolać niż potem odcedzać gotową masę (w myśl ulubionej zasady mojego męża: lepiej kijek pocieniować niż go potem pogrubasić). Do zmielonej masy dodaję sól i pieprz, zawsze doprawiam jeszcze cubrzycą. Smażę z dwóch stron na tłuszczu (najczęściej na maśle klarowanym) na złoty kolor. Wspaniale komponują się z pikantną surówką z marchewki albo kapusty białej lub czerwonej.

Osobiście przyrządzam kotleciki z podwójnej porcji (ta ww. wystarcza spokojnie na obiad dla dla 2 osób), to, co zostaje, zamrażam. Mam na szybki obiad w zalatane dni – prosto z zamrażarki wstawiam kotleciki do piekarnika. Będą bardziej chrupiące i twardsze, ale poza tym bez zarzutu! Smacznego!

Groch 3Groch 4Groch 5Groch 6Groch 9

P. S. I jeszcze ciekawostka. Groch żółty po ugotowaniu na sypko był kiedyś chętnie jadany na zimno, jako dodatek do piwa lub do dowolnego miodu. Trzymało się w garści taki groch i pogryzało po ziarenku. Taka zdrowa przekąska.

Groch 10

Kategorie Kuchnia tagi , , , , . Bookmark the permalink.

Dyskusja na temat: Kotlety z grochu

  1. Emilka powiedział:

    Rzeczywiście, są bardzo podobne. Groch żółty najczęściej jest w handlu dostępny łuskany i w połówkach. Posiłek traci wtedy całą masę wartościowych składników, stąd informacja o tym, by był niełuskany (a więc i pełny). Cieciorka/ciecierzyca/groch włoski to inna roślina, ale ja staram się jej unikać, bo jest niezgodna z moją grupą krwi (A).

  2. KAROLINA powiedział:

    CZY GROCH PEŁNY NIEŁUSKANY TO TO SAMO CO CIECIERZYCA? BO WYGLĄDA NA ZDJĘCIU PODOBNIE….

  3. Emilka powiedział:

    Smakowite wydają się nam te posiłki, w których jest coś chrupiącego. Czytałam kiedyś opracowanie, że odgłos gryzienia chrupkiego wyzwala jakieś pozytywne impulsy w mózgu. Jak odnajdę w głowie skąd to wiem, to się podzielę. :-)

    • daria powiedział:

      ja czytałam kiedyś o badaniach stwierdzających, że to tłuszcz działa na ośrodek przyjemności/zadowolenia w mózgu (niestety nie potrafię podać źródła).
      chrupiące to często tłuste, więc może jakoś się to łączy?

      • Emilka powiedział:

        Masz rację. Pomyślałam o chrupaniu naturalnych produktów – pierwsze skojarzenie to kokos. Ale tam też masa tłuszczu, więc coś w tym jest. ;-)

  4. mirlen powiedział:

    Wyglądają smakowicie. Chyba się skuszę :)

Komentowanie wyłączono.